Dział e-sportowy, e-sporter miał, albo i nadal ma prowadzić Kuba Klawiter, znany niektórym z czwartej edycji Big Brothera, jak sam mówi - prezenter, manager i krytyk. Inaczej mówiąc celebryta. Miał, nadal ma, albo będzie miał prowadzić - wróćmy do tematu, wraz z jakąś amazonką albo jakąś inną wizytantką. Projekt zawisł w cyfrowej próżni i nie wiadomo czy kiedyś jeszcze odwiśnie, spadając nam na głowy.

Falstart Playmakers to jedno, w sumie może nic nie znaczyć. Nie tylko oni zaliczyli przecież falstarty, zabierając się do pracy, niczym niejedna sójka za morze. Gorzej, że w plotkach o ESWC było ziarno prawdy.

W sumie trudno powiedzieć na co liczyli organizatorzy polskich eliminacji ESWC zwlekając tak długo z ogłoszeniem zmiany terminu finałów. Z drugiej strony wiemy, z własnych źródeł (a jak, też takie posiadamy!), że termin finałów, nie za bardzo wszak szczęśliwy, został Polakom narzucony z góry, a przecież czasu było mało no i falstart zaliczyły też same eliminacje. Termin bardzo nieszczęśliwy, tuż przed największą imprezą jaka kiedykolwiek w Polsce miała miejsce, czyli Samsung Euro Championship, w której cieniu, chcąc nie chcąc, każda impreza bedzie musiała sie schować i do której bedzie porównywana.

Dobór miejsca, w sumie już trochę ograny po paru latach determinował z góry i sam wyglad i sam przebieg imprezy. Obojętnie jakby miało być, zaskoczenia już wielkiego się spodziewać nie mogliśmy. Sala na 500 czy 700 osób, kolejki i duchota i ze względu na samo miejsce, ograniczony do samych finałowych spotkań sposób przeprowadzenia tegoż finału, nie licząc ewentualnego wykorzystania foier i sal dodatkowych na tzw. funzone dla publiki. 

Generalizując, może wcale nie będzie tak źle - inne miejsce, inne warunki, inna widownia, więcej czasu na przygotowania i może więcej graczy na finałach? Miejmy nadzieję, że organizatorzy bedą chcieli jakoś się zrehabilitować wobec sceny i samych finalistów.

W sumie idzie wszystko jak koń pod górę. Zliczając wszystko razem do kupy naliczyliśmy w tegorocznych rozgrywkach ESWC już trzy falstarty. Co ma powiedzieć na to Usain Bolt? Na szczęście polskie ESWC to nie Mistrzostwa Świata w lekkiej atletyce.

Bez licencji od jej królewskiej mości na rozwój polskiego sportu (licencja 007 oczywiście), wciąż jednak zatroskani o losy polskich eliminacji ESWC, będziemy chcieli uderzyć bezpośrednio do źródła i zapytać organizatorów co dalej, choć oczywiście pytań będziemy mieli więcej.

Gdybyśmy chcieli im dokopać z grubej rury, na bezczelnego, bez falszywej troski o dobro polskiego esportu, moglibyśmy zacząć od pytania:

allplay: Czy znacie ceny paliw lotniczych?

Nie mamy jednak takiego zamiaru. Oczywiście c.d.n.