Aristocracy w tamtym okresie tworzyli Luq, Zibi, Taz, Furia, Splash wszedł za Sheena, zaś 2S^alpha - bo przecież mało kto pamięta, że były dwie dywizje polskie i jedna angielska tworzyli Neo, RuloN, ble3e, Mirri, N3ck wszedł za Pitrka. W becie grali między innymi tjb, Wojtas, Napalm, mewa, Daen. Nim jednak wrócimy do tego punktu kilka wyników, które również pozwalają patrzeć na całą historię, jak na powtórkę z rozrywki. 

Do poczatków 2003 Aristocracy w ten czy inny sposób i pod wcześniejszymi nazwami (CGL) dominowało na polskiej scenie, a Specnaz, a potem SpecSter był drugi, ale do czasu.

W 2003 nastąpiło przełamanie i to na turnieju zagranicznym w Karlovych Warach na AMD PG Challenge. Oba zespoły wyszły z grup z identycznym bilansem 4:1, a potem, na dalszym etapie, spotkały się na mapach de_dust2 (9:3 i 7:5) i clan_mill (9:3). Obie mapy wygrało po raz pierwszy 2S. Grało się wtedy MR12 i sumowało wynik obu map, stąd łączny wynik 25:11 premiował 2S.

Kolejna konfrontacja miała miejsce podczas eliminacji WCG. Ta przegrana musiała bardzo boleć Aristocracy. W finale przegrali 6:16 na de_dust2 i 11:16 na de_nuke.

Następny raz, jeszcze tego roku przegrało Arcy z 2S w Kielcach, ale był to turniej mniejszej rangi, do tego rozgrywany 4na4, a także w Pucharze CS.PL & Plantronics (2S^alpha 25:23 Arcy)

Pod koniec roku 2003, po powrocie z Korei w 2S zaczęły się problemy składowe i motywacyjne, odeszli RR i Redrum, których zastąpili RuloN i ble3e, N3ck wszedł za Pitrka, który stracił ochotę do gry (dziewczyna), zaś w Arcy za Sheena wszedł Splash. Fakt jednak faktem że oba klany miały spore problemy i połączenie było de facto dobrym wyjściem. Na lodzie, niestety, zostali przede wszystkim RuloN i ble3e, którzy chcieli grać dalej. 

Ze wszystkich graczy jedynie ble3e zakończył karierę, pozostali, w ten czy inny sposób jeszcze wracali do gry, a nawet do zespołu. Takie powroty zaliczyli między innymi RuloN i Redrum oraz Mirri, z którym Pentagram był na WCG 2004

Obecna sytuacja jest niezwykle podobna, choć oczywiście dotyczyła zespołów tzw. tier2 i to polskiego podwórka. Virtus.pro pozostawało niepokonanym i niekwestionowanym królem naszego podwórka, choć w zasadzie przestało uczestniczyć w jego życiu. Nie biorąc niemal udziału w polskich rozgrywkach. W cieniu więc pozostawały takie zespoły, jak Dobry&Gaming i AGG, a choć w bezpośrednich starciach to D&G pod różnymi nazwami górowało AGG lepiej powodziło się na scenie międzynarodowej. Ostatecznie doszło do fuzji i to w podobnych okolicznościach.

Drużyna Team Kinguin w tamtym okresie przegrywała kolejne spotkania, w końcu słabszy okres gry zaowocował zmianami w składzie. Miejsce Pawła „innocenta” Mocka oraz Jacka „minise” Jeziaka zajęli gracze Team AGG – Karol „Rallen” Rodowicz i Damian „Furlan” Kisłowski. Innocent w zasadzie zniknął ze sceny, minise gra wróżnych formacjach, a AGG w zasadzie przestało istnieć, podobnie jak Aristocracy.

I choć przez długi okres nie było okazji do konfrontacji dwóch najlepszych polskich zespołów ta chwila nadeszła podczas finałów WESG w Chinach i w tym momencie właśnie historia po raz drugi zatoczyła koło. Najpierw połączenie, potem wygrana. Czy Team Kinguin będzie miał jeszcze okazję, jak kiedyś SpecSter, pognębić przeciwnika jeszcze kilka razy? Czas pokaże, ale analogie w jakiś sposób nasuwają się same. Choć oczywiście Virtus.pro raczej rozpad nie grozi. Inna sprawa, że w 2004 roku złota piątka była średnio 4 lata młodsza od Team Kinguin. Wtedy mieli po 17 lat, najmłodszy Michu ma 20. Ale to temat na inny artykuł.