Przed samym zakupem konsoli miałem przyjemność sprawdzenia tej zabawki na wystawie w Sony Center i zaledwie kilka minut wystarczyło, abym był pewnym jednego – sprzęt jest duży, jednak bardzo pewnie leży w dłoniach. Gadżet został odpowiednio wyprofilowany, a dzięki niezbyt dużej wadze nawet przy dłuższych sesjach nie męczą się dłonie. Warto już na samym początku zwrócić uwagę, że wszystkie klawisze, które znajdują się na przednim panelu Vity nie są zbyt duże i przez to osoby z bardzo dużymi dłońmi mogą mieć problem z niektórymi klawiszami. Oczywiście takie sytuacje powinni zdarzać się bardzo rzadko, lecz złośliwcy śmieją się, że nowy hardware Sony jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla małych, japońskich paluszków. Jestem mimo to pewien, że nawet ogromne europejskie paluchy nie powinny obawiać się kontaktu z tą konsolą. Na przednim panelu znajdują się klawisze kierunkowe (góra, dół, prawo, lewo), akcji (kwadrat, trójkąt, kółko, x), dwa analogi, kamera, przycisk SELECT, START oraz guzik Playtation. Na górze mamy do dyspozycji dwa triggery, klawisz power, + oraz – odpowiedzialne za głośność muzyki, slot na gry oraz miejsce na kabel USB. Natomiast na dole jest wejście na ładowarkę, slot na kartę pamięci oraz gniazdo słuchawkowe. Wielką innowacje przeżył tył urządzenia – tym razem, obok drugiej kamery, twórcy zamontowali duży dotykowy panel.

Dwie analogowe gałki, żyroskop, dwie kamery, dotykowy ekran i panel – wszystkie te smaczki mają pomóc użytkownikom jak najlepiej wczuć się w rozgrywkę i poczuć wrażenia, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Wielu graczy nie potrafi wyobrazić sobie, że mała konsola może dać tyle samo radości, co ta duża – zazwyczaj pozycje na przenośny sprzęt były prostymi mini-gierkami, które nie wymagały od zainteresowanych wielkiego zaangażowania. Pojawiały się dojrzałe, wymagające tytuły, lecz było ich zdecydowanie za mało. Vita ma zmienić nasze spojrzenie serwując od początku wielkie gry, które zawładną nami od pierwszego wrzucenia karty do czytnika. Przedstawiciele Sony już na pierwszej prezentacji informowali redaktorów, że ich nowe dzieło ma być mniejszą wersją stacjonarnego sprzętu. Patrząc na to z perspektywy miesiąca przeżytego z Vita wierzę Japończykom. Od kiedy w moim domu wylądowało pudełko z czarną maszynką, to ani razu nie włączyłem „dużej” konsoli. Na półce leżą świetne gry, jednak ja nie potrafię znaleźć czasu, albo raczej chęci, aby chwycić pada i rozkoszować się 32 calami. Wystarczy mi Vita.

Warto w tym miejscu porównać Vitę z innymi przenośnymi konsolami – Nintendo DS/3DS, czy też Playstation Portable posiadają jedną wielką wadę, przez którą moim zdaniem nie mają jakichkolwiek szans na rywalizację w 2012 roku. Nie mam tutaj na myśli dwóch analogów, które Nintendo próbuje na siłę dorzucić do swojego 3DS’a, czy też nie rozważam, która platforma posiada lepsze tytuły, bo to raczej kwestia gustu, czy ktoś preferuję przygody Mario. Moje przemyślenia są związane głównie z otoczką sieciową – znajomi, trofea, potyczki online, czat ze znajomymi, aplikacja near… Sprawia, to że Vita bez najmniejszego problemu może konkurować z Playstation 3, czy też Xbox’em 360. Te trzy konsole są nastawione na rozgrywkę online, a Vita dodatkowo próbuje w tym temacie kilku nowych sztuczek, które muszą spodobać się odbiorcom. Prawda jest taka, że dotychczasowym przenośnym konsolom brakowało dobrej sieciowej rozgrywki oraz funkcji społecznościowych. Teraz zainteresowani mogą przed przyjemnym obcowaniem z ulubionym tytułem, sprawdzić w co grają znajomi (nawet Ci z Playstation 3), zobaczyć jakie trofea zdobyli ostatnio, porównać ich osiągnięcia do swoich, wysłać do nich wiadomość, czy też po prostu porozmawiać. Twórcy z Japonii doskonale rozgryźli potrzeby konsumentów. Należy także pamiętać o takich aplikacja jak near – dzięki niej możemy w każdym momencie sprawdzić, czy w naszej okolicy gra lub grał ktoś na Vicie. Jeżeli tak to mamy możliwość prześledzić jego wyniki, wysłać wiadomość, czy też po prostu zobaczyć, co sądzi o danej grze. W ten sposób kilka dni po premierze sprzętu poznałem 10 nowych graczy z mojej okolicy, którzy chętnie wymieniają się spostrzeżeniami na temat rozgrywki. Patrząc na to, że mieszkam w małej mieścinie, to aż strach pomyśleć ilu nowych graczy można spotkać w większych miastach. Będąc szczerym, to załączając pierwszy raz tę aplikację byłem przekonany, że nie spotkam ani jednego posiadacza PSV w mojej okolicy. Teraz niespełna miesiąc po premierze znajduje 25 użytkowników.