Tyle suche fakty i marketing. Gdybyśmy mieli pobawić się w unboxing zaczęlibyśmy od snucia opowieści o opakowaniu i kartonowym pudełku, w którym przybył nasz laptop, ale nas bardziej interesuje wnętrze, więc kartony poleciały szybko w kąt. W środku było to, co potrzeba, laptop i zasilacz, oraz przypadkowo, zamiast dodatkowego chłodzenia, które można włożyć zamiast napędu CD, znaleźliśmy drugi napęd.

Cała reszta wygląda tak:

Na obu obrazkach wyraźnie widać wszystkie wyjścia - szczególnie istotne są te powyżej - DisplayPort, HDMI i USB typu C. Niebieskie to USB 3.0. Kratownicą z tyłu wydmuchiwane jest powietrze.

Tak działa wydmuchiwanie kurzu, przez specjalne otwory. Przy okazji możecie zobaczyć subwoofer, który zamontowano na dole. To czerwone, metalowe.

I wierzcie, to działa. Dźwięk jest rewelacyjny, a choć przednie wysokotonowe głośniczki trochę popierdują na maksymalnej głośności, bass i przestrzenność nadrabiają. Laptop jakby próbował nam odlecieć. Dźwięk dochodzi do nas z przodu, boku, spod laptopa i spod ekranu, jakby tam również umiejscowiono głośniczki.