Kartę otrzymujemy zapakowaną w niewielkie pudełko, w którym ukrywa się urządzonko. Wygląd niby podobny do innych urządzeń DAC, ale konstrukcja i umiejscowienie dużej gałki centralnie sprawiają, że nasz BlasterX przypomina piersiówkę. Niestety, choć dobrze udaje aluminium, obudowa jest tylko z plastiku, ale jakość materiałów i sposób ich spasowania są bardzo dobre. Co do aluminium, jest jeden element - pasek z logo i podświetlanym znakiem X (świeci ładnie to fakt). 

No cóż, metalowa obudowa by się przydała ze względu na nagrzewanie się karty i lepsze odprowadzanie ciepła, ale nie ma tragedii, ostatecznie  karta nagrzewa się trochę powyżej 36 stopni i z pewnością nie zostaniemy poparzeni.

Wraz z kartą Sound BlasterX G5 w pudełku znajdziemy:

  • instrukcję obsługi,
  • kabel micro USB,
  • kabel TOSLINK – mini TOSLINK,
  • kartę gwarancyjną.

Jedyne, do czego mógłbym się doczepić to brak informacji, którą stroną podpiąć kabel TOSLINK, to dla początkujących.