Trudno podsumować taki produkt w paru słowach, tym bardziej, że nie sililiśmy się na specjalistyczne porównania do innych kart, a skupialiśmy na podstawowych zaletach, choć oczywiście muzyka poszła w ruch - tu Def Leppard i Sabaton, oba flac, David Bowie, Eric Clapton i parę innych mp3, ale wolę muzyki słuchać na głośnikach. Z kolei od dawna szukałem karty dżwiękowej na USB, która mogłaby mi służyć również jako wzmacniacz - głównie z myślą o hałaśliwych lanach i zazwyczaj oczy kierowałem w stronę konwerterów DAC, bo przecież tym jest nasza karta Sound BlasterX G5.

Eksperymentując na siłę możemy możemy połączyć G5 z telefonem i używać jej właśnie jako wzmacniacza, ale nie obejdzie się bez dodatkowego zasilania. Karta wymaga bowiem zasilania poprzez port USB - tu jak znalazł powerbank TP-Link TL-PB10400 z wyjściem 2A, bowiem 1A nie pociągnie. karte łączymy z telefonem kablem mini jack, a do karty słuchawki. Oczywiście to eksperyment, ale działa, choć przecież nie do takich zadań jest nasza karta przeznaczona - w naszym przypadku chodziło o gry, a konkretnie jedną CS:GO. Do tego taką, która nie przycina dźwięku. 

Kolejna sprawa, to pozycjonowanie dźwięku w grach, to w CS:GO rzecz niezwykle istotna, granie na słuch jest bardzo ważne i ważne też jest dobre odwzorowanie przestrzeni. Karta dzięki wbudowanym profilom pod gry całkiem dobrze spełnia swoje zadanie, zaleta to również dobrych słuchawek. Sound BlasterX H7 i QPAD'y grają świetnie. Cieplejszy dźwięk, bardziej naturalny, analogowy wręcz mają Sound BlasterX H7, QPAD'y grają bardziej mechanicznie, ale mają niepowtarzalne kopnięcie

Funkcji SCOUT używałem, ale w zasadzie działą ona trochę podobnie, jakbym przełączył Gain na high. To działa, ale jest jednak za dużo dźwięków, powiedziałbym hałasu, szeleszczenia, stąd wolę standardowe ustawienie, gdzie cisza jest ciszą.

Bardzo podoba mi się funkcja VoiceFx, gdzie zmieniamy swój głos w mikrofonie, choć jest to zabawa na parę razy.

Z kolei manualne eksperymenty z korektorem jakoś wydają mi się dziwnie reagować i czasem chyba wprowadzają zniekształcenia zamiast podbijania tonów, ale opcji automatycznych jest tyle, że na moje nieumuzykalnione ucho one w zupełności wystarczą - oprócz rodzajów muzyki jest przecież jeszcze automatyczny profil - muzyka. Trzeba jednak pamiętać, że zabawy korektorem deaktywują profile z pierwszej zakładki.

Wracając znów do turniejów lanowych - system Windows sam dociągnie sterowniki - mamy więc do czynienia z pełnym Plug & Play, nie musimy nic dogrywać, a poruszamy się po funkcjach przyciskami na boku obudowy i to wszystko. Prostota, rozmiary, rewelacyjny i zawsze taki sam dźwięk, pozycjonowanie, spore wzmocnienie - nic nas nie zagłuszy i wygląd, bo ostatecznie ten też się liczy. Karta jest zrobiona w "gamingowym" stylu, ale ze smakiem. Przyciąga oko. Nie przesadzono, jak to nieraz bywa z gamingowymi produktami. Creative, nauczony kilkoma wpadkami sprzed lat tym razem odrobił lekcję i znów powraca do czołówki. Moja rekomendacja? Brać!