Zaprojektowany we współpracy z eSportowcami Razer Wildcat, według zapowiedzi, ma wyróżniać się przede wszystkim niesamowitą trwałością, którą osiąga dzięki zastosowaniu drążków analogów zbudowanych ze stali wzbogaconej włóknem węglowym oraz triggerom wykonanym z aluminium. Dodatkowo, na wygodę użytkowania wpływać mają opcjonalne teksturowane nakładki na pad oraz gumowe na analogi. Te mają również funkcję estetyczną - zieleń Razera jest unikalna, a zarazem przyjemna i dobrze komponuje się z całością. Choć wcale nakładek nie musimy używać. Uchwyty, nawet bez nich, mają przyjemną, szorstką fakturę, dłoń się pod nimi specjalnie nie poci, zaś grzybki są gumowane i operowanie nimi nie nastręcza problemów.

To znajdujemy w pudełku

Nie zapominajmy jednak najważniejszego, że Razer WildCat stworzony został dla konsoli Xbox, tym razem One. Jest również kompatybilny z komputerami PC z Windowsem 8.1/10, ale nie jest to pad uniwersalny. Nie zadziała nam z Xbox 360. 

Niestety pojawił się też problem z Windows 7, na którym, mimo postępowania według wskazań supportu Razera, pad nie zadziałał. Sprawdziliśmy kilka komputerów. System instaluje "fragment sterownika", który znaleźć można na stronie Razera, rozpoznaje pad, ale nie chce zupdate'ować sterowników. Potem szuka sterowników w necie, ale również nie znajduje. Pozostaje nierozpoznany i niewłączony. Tu chyba przyczyna leży w niewłaściwym adresie wyszukiwania, bowiem również adres w instrukcji jest niewłaściwy. 

Na szczęście pod ręka mieliśmy komputer z Windows 10. Zadziałało od razu! Tak jak miało. Do grania zabraliśmy się zatem na tym systemie.