Przed spotkaniem zdecydowana większość e-sportowej społeczności stawiało na graczy SK Gaming, którzy po przyjęciu pod swoje skrzydła Martina 'trace' Heldt'a z tygodnia na tydzień prezentowali się co raz lepiej. Pierwsza mapa (de_mirage) to absolutna dominacja ze strony SK - wynik 16:2 mówi sam za siebie. Chłopaki z Lions po druzgocącej porażce nie dali jednak za wygraną i na kolejnych dwóch mapach byli zdecydowanie lepsi od swoich rywali. Gołym okiem było widać, że są bardzo dobrze przygotowani do imprezy. Zwyciężyli kolejno 16:7 (de_inferno) oraz 16:9 (de_nuke). W ręce formacji dowodzonej przez Björna 'threat' Pers'a trafiła całkiem pokaźna sumka, bo okrągłe osiem tysięcy dolarów.

Jutro o godzinie 9:10 odbędzie się spotkanie finałowe. Przypominam, że podczas IEM6 World Championship gracze ESC Gaming mieli już okazję sprawdzić się przeciwko Natus Vincere. W fazie grupowej okazali się minimalnie słabsi od naszych wschodnich sąsiadów, przegrywając 14:16. Wydaje się jednak, że chłopaki zapomnieli już o tym niepowodzeniu, ponieważ przez dalsze fazy turnieju przeszli jak burza. Jednego możemy być pewni - w jutrzejszym starciu nie powinno zabraknąć pięknych akcji i emocji.