Dzisiejsze rozgrywki rozpoczęły się od meczu pomiędzy FnaticGIANTS! Gaming. Oczywiście ekipa Francja Bory "YellOwStaR" Kima była zdecydowanym faworytem tego spotkania. Pomimo tego, że Giganci zaczęli bardzo dobrze zdobywając first blood i pierwszego smoka, to ich przewaga trwała jedynie przez 15 minut. Podczas team fightu o drugiego smoka Fnatic udowodniło, że pomimo różnic językowych, są bardzo zgranym zespołem i potrafią w fenomenalny sposób rozgrywać drużynowe walki. Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie przy baronie oraz drake'u i za każdym razem Fnatic wychodziło prawie bez szwanku zwiększając przewagę nad przeciwnikiem. Wystarczyło im 30 minut aby ostatecznie uporać się z hiszpańskimi Gigantami.

W następnym pojedynku zmierzyły się drużyny Gambit GamingH2k-Gaming. Reprezentanci rosyjskiej organizacji desperacko poszukiwali swojej pierwszej wygranej w turnieju, natomiast H2k pod wodzą Stany Zjednoczone Ameryki Północnej Neila "PR0LLY" Hammada podchodziło do spotkania z wynikiem 2-3. Komfort psychiczny nie przełożył się jednak na grę. Pomimo tego, że przez pierwsze 20 minut było zaledwie 2-3 w killach, to Gambici kontrolowali większość spotkania. GG nastawiło się na kontrolowanie objective'ów i robili to niemalże perfekcyjnie. Na 7 smoków zdobyli aż 6, dwa razy zyskując potężny buff. Również i baron należał wyłącznie do reprezentantów Gambit Gaming. Po 40 minutach GG prowadziło już 18-7 a niewiele ponad 10 minut później, przewaga urosła do 33-15. Gambit Gaming po 5 przegranych meczach, w końcu znalazło sposób, aby wygrać po raz pierwszy w wiosennej kolejce LCS.

Podczas trzeciego spotkania Team ROCCAT podejmowało Meet Your Makers. Polska Marcin "Jankos" Jankowski zachował tytuł "First Blood King" zdobywając pierwszego killa już w 4. minucie. Jednakże przez kolejne 25 minut praktycznie nic się nie działo. Mecz bardzo powoli się rozkręcał. Jeden udany team fight dla Roccatów okazał się kluczowy patrząc z szerszej perspektywy. Od tego momentu ROCCAT poszło za ciosem i w 40. minucie przewaga sięgała 10k golda na korzyść polskiej ekipy. Zawodnicy MYM w desperacji szukając odpowiedzi postanowili powalczyć o baron buffa. Zdobyli go, ale stracili przy tym czterech reprezentantów i ostatecznie przegrali spotkanie.

W przedostatniej odsłonie Unicorns of Love rzuciło rękawicę Copenhagen Wolves. Wilki zaczęły bardzo agresywnie. Od pierwszych minut starali się tworzyć akcje i wymusić błędy na przeciwnikach. Zawodnicy UoL wykazali się dużą cierpliwością. Czekali na odpowiedni moment i gdy nadarzała się okazja, atakowali całą drużyną. Zawodnicy CW wyglądali na nieco zagubionych, lecz nie zamierzali odpuścić. Zaczęli wygrywać team fighty i zdobyli przewagę w killach, lecz przewaga w złocie utrzymywała się po stronie Jednorożców Miłości. Kolejne starcia były niezwykle wyrównane. Całe spotkanie przypominało mecz tenisa, gdzie piłeczka symbolizuje przewagę. Ostatecznie ku zaskoczeniu specjalistów, widzów a także samych graczy Copenhagen Wolves, to właśnie oni zwyciężyli w tym bratobójczym pojedynku mistycznych stworzeń.

Na koniec pozostał mecz wagi ciężkiej, w którym Elements zmierzyło się z SK Gaming. Obie drużyny zaliczane są do najlepszych na Starym Kontynencie. SK dotychczas nie ugięło się pod żadną z drużyn, natomiast Elements zostało pokonane tylko raz, w pierwszym meczu przeciwko Fnatic. Early i mid game były bardzo wyrównane. SK w swoim stylu doskonale kontrolowało cele na mapie. Elements natomiast starało się w pełni wykorzystać potencjał drzemiący w combo Lissandra + Rengar. Po 25. minutach gry przewaga w killach na korzyść zespołu Dania Henrika "Froggen" Hansena wynosiła 8-2, lecz zawodnicy SK pokazali, że grając przeciwko nim nie można opuścić gardy ani na moment. Doskonale wykorzystywali nawet najmniejsze błędy EL i zaledwie w 5 minut wynik zmienił się na 9-7. Kolejne 5 minut szybkiej, agresywnej i zdecydowanej gry ze strony SK Gaming i już prowadzili 11-13. W niewiele ponad pół godziny pokonali Dream Team Froggena i tym samym po 3 kolejkach pozostają niepokonani.